W czwartek 15 czerwca 2017 roku w Parlamencie Europejskim odbyła się debata odnośnie interpelacji dotyczących kwestii pierwszorzędnych skierowanych do Komisji i wymagających odpowiedzi na piśmie i debaty.

Przedmiotem debaty były obchody Międzynarodowego Dnia Rodziny w 2017 r.: promowanie roli rodziców w zapewnianiu wysokiej jakości edukacji dla dzieci. Interpelacja została skierowana przez Beatrix von Storch, Daniela Aiuto, Kristina Winberg, Joëlle Bergeron, w imieniu grupy EFDD.

Treść interpelacji brzmi następująco:

Od 1993 r. Międzynarodowy Dzień Rodziny (IDF) obchodzony jest 15 maja każdego roku(1) i stanowi wyraz tego, jak wielką wagę Wspólnota przywiązuje do kwestii rodziny jako naturalnej i podstawowej komórki społecznej oraz do jej prawa do ochrony przez społeczeństwo i państwo(2). 

W 2017 r. obchody skupiają się w szczególności na roli rodziny w promowaniu wczesnej edukacji i możliwości uczenia się przez całe życie przez dzieci i młodzież, na znaczeniu wszystkich opiekunów w rodzinie (ojca, matki, dziadków i rodzeństwa) oraz wadze edukacji rodzicielskiej dla dobrobytu dzieci.

Rodzice, a często także dziadkowie, odgrywają kluczową rolę w zapewnianiu wysokiej jakości edukacji, począwszy od wczesnego dzieciństwa, przez całe życie dziecka czy wnuka.

1. Czy Komisja zamiera opracować środki, aby pomóc państwom członkowskim we wdrażaniu wytycznych dotyczących Międzynarodowego Dnia Rodziny 2017?

2. Czy Komisja będzie koordynować działania państw członkowskich w celu uznania istotnej pracy członków rodziny w roli opiekunów, zamiast wyłącznie promować publiczne struktury opieki?

3. Czy Komisja, we współpracy z państwami członkowskimi, dokonałaby oceny możliwości opracowania środków dla wyeksponowania wartości „niewidzialnej” pracy rodziny polegającej na wspieraniu wczesnej edukacji (przez ojca i matkę) oraz wkładu takiej pracy w PKB państw członkowskich?

(1) ZO ONZ, A/RES/47/237.

(2) Art. 16 Powszechnej deklaracji praw człowieka ONZ.

 

Pani Poseł Urszula Krupa zabrała głos w debacie w imieniu grupy ECR podkreślając:

Pani Przewodnicząca! Chciałam także zauważyć, że niestety wiele działań nie do końca sprzyja rodzinie, która – jak wiemy – jest naturalnym środowiskiem wychowania dziecka. Cele barcelońskie zachęcają kobiety do pracy, mimo że według badań znaczna część pragnie osobiście opiekować się dzieckiem po jego urodzeniu. Tymczasem proponuje się, aby większość dzieci była objęta edukacją przedszkolną.

Według norweskich badań poziom stresu u dzieci w żłobkach jest aż o 30 % większy niż u pozostających w domu. Szczególnie u małych dzieci długotrwały stres ma bardzo negatywny wpływ na rozwój, zwłaszcza mózgu. Dowiedziono, że im więcej czasu dzieci spędzają w żłobku, tym więcej wykazują postaw antyspołecznych, a nastolatki wychowywane w żłobkach po przekroczeniu piętnastego roku życia częściej sięgają po alkohol, papierosy czy narkotyki.

Osobiście jestem także przeciwna wprowadzaniu szczególnych zachęt dla ojców, aby zamiast matki wychowywali noworodki, gdyż te potrzebują osobowości delikatniejszej, opiekuńczej i wrażliwej na potrzeby nowonarodzonego.

W prawidłowym rozwoju ogromną rolę odgrywa okres dzieciństwa, kiedy to do drugiego roku życia dziecko nieświadomie identyfikuje się z matką. Potem dla dziecka płci żeńskiej matka nadal pozostaje wzorem, natomiast dla chłopców w trzecim roku życia rozpoczyna się identyfikacja z ojcem. Odmienność zainteresowań dzieci płci męskiej i żeńskiej jest zauważalna od najwcześniejszych chwil życia, co świadczy o tym, że zróżnicowanie płciowe jest wbudowane w proces poznawczy w łonie matki.

Jedna z autorek interpelacji, Poseł Beatrix von Storch zauważyła, że ONZ podkreśla rolę matki i ojca w wychowaniu i edukacji dzieci, podczas gdy Unia Europejska stara się udowodnić coś zupełnie odmiennego nie uznając znaczenia rodziny, a jeśli chodzi o kobiety to liczy się wydajność i kariera, a nie macierzyństwo. Poseł doceniła działania rządów Viktora Orbána w kwestii polityki prorodzinnej na Węgrzech wyrażając nadzieję, że jej kraj ojczysty, czyli Niemcy, obiorą węgierską drogę w tej dziedzinie.

Poseł Michaela Šojdrová z Czech również podkreśliła rolę rodziny oraz przypomniała, że społeczeństwo europejskie się starzeje, a dzieci to inwestycja w przyszłość. Należy więc doceniać znaczenie opieki rodzicielskiej jako najważniejszej pracy ludzkiej, którą trzeba wesprzeć także finansowo. Wezwała Komisję i państwa członkowskie do tego, by pomogły stworzyć warunki dla rodziców, aby mogli i chcieli mieć oraz wychowywać dzieci.

Poseł Jean-Luc Schaffhauser z Francji zaznaczył, że rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa opartą na naturalnej komplementarności między mężczyznami i kobietami, na recepcji życia od poczęcia przez edukację, która powinna być prowadzona przez rodzinę, a nie przez państwa. Rolą państwa jest natomiast pomoc tym rodzinom.

Poseł Anna Záborská ze Słowacji zwróciła uwagę na poważny problem starzejącego się społeczeństwa. Zauważyła, że mimo to nadal nie chcemy zauważyć nie tylko nieodpłatnej pracy wykonywanej przez kobiety-matki jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, członkami rodziny i wykonywanie obowiązków domowych, ale także nie zauważamy ważnej roli rodziców w zapewnianiu jakości kształcenia i wychowania dzieci. Bycie rodzicem staje się dzisiaj nieopłacalne.

Poseł Mireille D’Ornano z Francji zauważyła, że liczne badania potwierdzają związek między sukcesem akademickim i pozytywnym środowiskiem rodzinnym dzieci. Istotne jest zatem, aby je chronić, gwarantując stabilność rodziny, do czego mają pełne prawo.

Opracowała Weronika Pachla

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 2 marca 2017r. w sprawie unijnych możliwości zwiększenia dostępu do leków (2016/2057(INI)).

Funkcjonowanie rynku farmaceutycznego oraz relacja: koncerny farmaceutyczne- pacjent są w obecnych czasach tematem budzącym wiele skrajnych emocji. Przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja na pierwszy rzut oka wydaje się być bardzo korzystna, ponieważ porusza wiele istotnych kwestii w zakresie omawianej problematyki. Już na samym początku podkreśla się, że pacjenci wszystkich krajów członkowskich powinni mieć swobodny dostęp do opieki zdrowotnej oraz leczenia według własnego wyboru, w tym również z zastosowaniem innowacyjnych metod. Jednak po głębszej analizie dokumentu uwagę zwraca kilka zapisów, które mogą budzić wątpliwości, o czym będzie mowa w dalszej części opracowania.

Rezolucja porusza kilka wątków takich jak: prawo do nieograniczonego dostępu pacjentów do usług zdrowotnych, rynek farmaceutyczny, konkurencja, własność intelektualna i działalność badawczo- rozwojowa. Już na samym początku, w puncie C czytamy że: „(…) niedostateczny dostęp do podstawowych produktów leczniczych i wysokie ceny innowacyjnych leków stanowią poważne zagrożenie dla zrównoważonego charakteru krajowych systemów opieki zdrowotnej;”. Również na wstępie podkreśla się rolę konkurencji, która może się przyczynić do obniżenia kosztów leczenia, zmniejszenia cen leków i usprawnienia dostępu do medykamentów (punkt F). Warto zdać sobie sprawę z tego, że wiele krajów członkowskich boryka się z problemami takimi jak niedobór podstawowych leków, niedostateczna ilość badań klinicznych, brak swobodnego dostępu do opieki zdrowotnej, biurokracja, długotrwały proces wpisywania leków na listę refundacji, przepisy patentowe i ograniczenia budżetowe. Ofiarą tej sytuacji są pacjenci, których nie stać ani na innowacyjne leki, ani na nowoczesne terapie. Inną sytuacją, która uświadamia konieczność podjęcia działań w celu usprawnienia służby zdrowia jest zwiększająca się odporność na leki przeciwdrobnoustrojowe. Szacuje się, że do 2050r. choroby lekoodporne mogą spowodować 10 mln zgonów rocznie na całym świecie. Już w samej Unii Europejskiej każdego roku umiera 25 000 osób z powodu infekcji spowodowanych drobnoustrojami lekoodpornymi.Podobnie rzecz ma się z niepożądanymi skutkami ubocznymi, które w samej Unii Europejskiej są przyczyną 5% wszystkich przyjęć do szpitali.

Przypuszcza się, że niedobór leków może być spowodowany kilkoma przyczynami: bezprawnymi praktykami biznesowymi, działaniami politycznymi, produkcją/ dystrybucją eków czy handel równoległego. Nie ulega wątpliwości, o czym czytamy w punkcie 7, że istotną rolę w odkrywaniu nowych leków i metod leczenia odgrywają dwa sektory: prywatny i publiczny. Dlatego tak istotne jest utrzymanie wysokiego poziomu innowacji, który jest kluczem do zdrowej konkurencji i odpowiedzią na zapotrzebowania pacjentów. W rozdziale: „Ustalanie cen a przejrzystość” podkreśla się konieczność wprowadzenia wspólnych dla całej Unii Europejskiej ocen technologii medycznych, co w efekcie doprowadziłoby do ujednolicenia systemu oceny i uniknięcia niewłaściwej alokacji zasobów w obrębie UE. Jak podkreśla się w punkcie 30: „(…)cena leku powinna pokrywać koszt opracowania i produkcji leku, oraz powinna odpowiadać konkretnej sytuacji gospodarczej państwa, w którym lek jest wprowadzany do obrotu, a także powinna odpowiadać terapeutycznej wartości dodanej, jaką lek niesie ze sobą dla pacjentów, jednocześnie gwarantując dostępność dla pacjentów, stałość opieki zdrowotnej i nagrodę za innowacyjność;”. Przejrzystość rynku farmaceutycznego oraz współpraca miedzy państwami może przyczynić się do zwiększenia równowagi w systemach opieki zdrowotnej i podniesienia jej jakości. Ponadto, w celu zwiększenia dostępności do leków i innowacyjnych metod leczenia, rezolucja sugeruje Europejskiemu Urzędowi Patentowemu i państwom członkowskim przyznawanie patentów tylko tym produktom, spełniają wymogi nowości, wysokiego poziomu wynalazczego i zastosowania w przemyśle.

Pewne wątpliwości może budzić punkt 32: „czynniki, które należy uwzględniać przy ustalaniu cen i procedur refundacji w odniesieniu do leków, to prawdziwa terapeutyczna wartość dodana leku, skutki społeczne, koszty i korzyści, wpływ na budżet oraz skuteczność z punktu widzenia systemu publicznej opieki zdrowotnej”. Z zapisu tego wynika, że jeśli któryś z czynników, np. koszt produkcji leków innowacyjnych, będzie miał negatywny wpływ na budżet państwa, będzie możliwość wyłączenia go z systemu refundacji, co doprowadzi  do konieczności pokrywania 100% ceny przez pacjentów. Przyjrzeć należy się także punktowi 58, w którym to rezolucja: „wzywa Komisję do zaproponowania nowej dyrektywy w sprawie przejrzystości procedur ustalania cen i systemów refundacji przy uwzględnieniu wyzwań rynkowych;”. Jeśli wyzwania rynkowe są jedynym kryterium przy ustalaniu cen leków i systemów ich refundacji, to nic innego jak ukłon w stronę interesów wielkich firm farmaceutycznych. Kto na tym straci? Wiadomo, pacjenci. Kolejną wątpliwość budzi punkt AA: „(…) ustalanie cen i refundacja produktów leczniczych należą do kompetencji państw członkowskich i są regulowane przepisami na szczeblu krajowym; mając na uwadze, że UE określa przepisy dotyczące własności intelektualnej, badań klinicznych, pozwoleń na dopuszczenie do obrotu, przejrzystości w ustalaniu cen, nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii i konkurencji;”. Czyż nie jest tak, że poprzez takie zapisy organy UE próbują wpłynąć na państwa członkowskie, by wprowadzały regulacje zgodne z ich oczekiwaniami, podczas gdy same organy nie zostały traktatowo upoważnione do zajmowania się tego rodzaju problematyką?

W punkcie 97 pojawia się wezwanie Trybunału Sprawiedliwości do doprecyzowania w orzecznictwie pojęcia „nadużycie pozycji dominującej poprzez narzucanie wysokich cen”. Wcale nie musi to oznaczać poprawy sytuacji osób korzystających z leków. Nadużycie pozycji dominującej to termin z zakresu prawa ochrony konkurencji, który w przybliżeniu oznacza, iż producent dysponujący taką pozycją dominuje nad innymi konkurentami do tego stopnia, że nie musi liczyć się z ich działalnością i może w tym przypadku dyktować ceny według swojego uznania. Jak ten termin jest rozumiany i interpretowany w orzecznictwie zależy od oceny Trybunału Sprawiedliwości UE. Wezwanie zawarte w projekcie nakazuje Trybunałowi jedynie doprecyzowanie tego, co termin ów oznacza, nie stanowi jednak ono nakazu przyjęcia wykładni korzystnej dla konkurentów i konsumentów. W praktyce więc może się okazać, że wykładnia zaproponowana przez Trybunał korzystna będzie dla producentów leków dysponujących pozycją dominującą, a nie dla osób nabywających leki i korzystających z nich. 

W związku z przyjęciem niniejszej rezolucji Pani Poseł Urszula Krupa dwukrotnie zabrała głos na forum Parlamentu Europejskiego. Wypowiedź podczas debaty 1 marca 2017r.

Panie Przewodniczący! Mimo że projekt sprawozdania o unijnych możliwościach zwiększenia dostępu do leków wydaje się korzystny, jednak operuje dwuznacznościami, które mogą powodować zawyżanie przez koncerny kosztów badań i ceny leków wprowadzonych na rynek podobnie do opisywanej zasady określającej uczciwą cenę leku, która może zostawiać swobodę manipulowania w celu maksymalizacji zysków. Nowa dyrektywa Komisji ma regulować procedury ustalania cen leków i systemy refundacji, a jedyne kryterium, jakie zostało uznane za istotne, to kryterium wyzwań rynkowych. Systemy ustalania cen i systemy refundacji należą do kompetencji państw członkowskich, podczas gdy instytucje europejskie są kompetentne w zakresie ochrony konkurencji i wsparcia badań naukowych, co oznacza, że przez ten dokument organy Unii próbują wpływać na państwa członkowskie, by wprowadzały regulacje zgodne z ich oczekiwaniami, choć same organy Unii nie zostały traktatowo upoważnione do zajmowania się tego rodzaju problematyką.

Wyjaśnienie do głosowania 2 marca 2017r.

Panie Przewodniczący! Wstrzymałam się od poparcia projektu sprawozdania o unijnych możliwościach dostępu do leków, który choć wydaje się korzystny, zawiera dwuznaczności i poza wymienionymi w debacie wzywa do rozważenia nowych środków kontroli cen, takich jak obserwacja horyzontalna i koordynacja łączonych zamówień, jaka może zostać poddana reżimowi kontroli nowych środków, jednak bez doprecyzowania. Przyjęcie ogólnounijnych środków dotyczących rynku farmaceutycznego, jakie miałoby wzmocnić pozycje negocjacyjne państw członkowskich w zakresie wprowadzenia uczciwych cen leków, będzie korzystne dla krajów, gdzie są koncerny, a proponowana dyrektywa regulująca procedury ustanawiania leków i systemów refundacji może być korzystna dla producentów kosztem zdrowia chorych, szczególnie w krajach takich jak Polska, gdzie około 30% chorych nie wykupuje leków z powodu zbyt wysokich cen. Zauważono, że przepisy dotyczące własności intelektualnej utrudniają wprowadzenie leków generycznych, które zarówno dawniej, jak i obecnie stanowią alternatywę dla mniej zamożnych chorych.

Opracowała Wanda Dembek

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 16 maja 2017r. w sprawie inicjatywy dotyczącej efektywnego gospodarowania zasobami: ograniczenia marnotrawienia i zwiększenie bezpieczeństwa żywności (2016/2223(INI)).

W związku z narastającym problemem marnotrawstwa żywności, który dotyka wszystkich mieszkańców naszego globu, Parlament Europejski uchwalił rezolucję proponującą szereg rozwiązań zapobiegających temu zjawisku. Według szacunków FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa) każdego roku na całym świecie jest traconych lub marnotrawionych 1,3 miliarda ton żywności. Warto zwrócić uwagę na to, że ze względu na brak dokładnych danych, są to informacje przybliżone i że liczba ta może być znaczenie większa. Pani Poseł Urszula Krupa zaproponowała szereg poprawek, które zostały uwzględnione w dokumencie, niestety kilka z nich, dotyczących głównie skażenia żywności chemią, zostało odrzuconych. W dokumencie nie uwzględniono postulatów Pani Poseł takich jak: konieczność ograniczenia podczas produkcji żywności środków chemicznych, mających negatywny wpływ na jakość towarów i przyczyniających się do rozwoju chorób czy ograniczenie importu owoców i warzyw z dalekich krajów, które, aby przetrwać długą drogę, są naszpikowane substancjami chemicznymi. Stosowanie antybiotyków, pestycydów, konserwantów itp. przyczynia się do niskiej jakości towarów, a to powoduje, że produkty są niesmaczne i bardzo często szybko stają się niejadalne, mimo aktualnej daty ważności. 

Brak rozsądnego gospodarowania żywnością przynosi ze sobą straty społeczne, ekonomiczne, ekologiczne oraz skutki etyczne (poprawka Pani Poseł). Jak już wcześniej zostało wspomniane, bardzo trudno jest dokładnie określić skalę tego zjawiska, jednak według dostępnych informacji, w samej UE co roku marnotrawionych jest ok 88 mln ton żywności (173 kg na osobę), a utylizacja odpadów powoduje powstanie 170 mln ton emisji CO2 do atmosfery (pkt. K). Paradoksem jest to, że na świecie z głodu umierają miliony osób, podczas gdy w tym samym czasie niszczona jest ogromna ilość żywności. Powrócimy znów do szacunków. Według danych FAO w 2015r. niemal 793 milionów osób na świecie było stale niedożywionych, a ponad 700 mln żyło poniżej granicy ubóstwa. Kolejnym problemem jest również jakość spożywanych posiłków. Z danych z 2014r. wynika, że ok 55 mln osób nie było stać na dobrej jakości posiłek co drugi dzień, a ok 118,8 mln osób z UE było zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym. W obliczu takich informacji marnotrawienie żywności jest moralnie niedopuszczalne. 

Gdzie zatem szukać źródła problemu? Od czego zacząć zmianę opisywanego zjawiska? Odpowiedzi na te pytania udziela nam sama rezolucja. W punkcie O czytamy, że z marnotrawstwem żywności mamy do czynienia na wszystkich etapach łańcucha żywnościowego, począwszy od produkcji i przetwórstwa, przez transport, przechowywanie, sprzedaż detaliczną, aż do wprowadzania do obrotu i konsumpcji. Sama UE nie ma obecnie skutecznej strategii, którą mogłaby wykorzystać do walki z problemem zwiększającej się ilości odpadów jadalnych, stąd zalecenie, by Komisja opracowała plan na kolejne lata zapobiegający temu zjawisku. Niezwykle istotna jest edukacja społeczeństw w kierunku świadomego konsumpcjonizmu, ponieważ brak wiedzy bardzo często prowadzi do przedwczesnego wyrzucania produktów, które jeszcze nadają się do spożycia. Przykładem podanym w punktach AI i 47 jest błędna interpretacja informacji: „najlepiej spożyć przed”(wskazuje ona na datę, po której produkt może na ogół być spożyty, choć może już nie utrzymywać pierwotnej jakości) oraz „należy spożyć do”( oznacza datę, po upływie której produktu nie należy konsumować).

Pani Poseł w całej dyskusji starała się uświadomić, jak ważną rolę w zwalczaniu problemu marnotrawstwa mogą odegrać jadłodajnie i darowanie żywności, stąd zaproponowała zapis AM: „(…)społeczne i oddolne inicjatywy, takie jak prowadzone przez organizacje charytatywne banki żywności lub jadłodajnie, przyczyniają się do zmniejszenia stopnia marnotrawienia pożywienia, zapewniania pomocy najuboższym a co za tym idzie również do tworzenia odpowiedzialnego i świadomego społeczeństwa;”. Również w punkcie 91 zostało uwzględnione spostrzeżenie Pani Poseł: „z zadowoleniem przyjmuje powstawanie jadłodajni (foodsharing), w których można pozostawić osobom potrzebującym żywność przydatną do spożycia; zachęca do przyjęcia wszelkich ułatwień proceduralnych sprzyjających powstawaniu takich miejsc;”. Takimi darczyńcami, jak zauważyła Pani Poseł, mogłyby być sklepy wielkopowierzchniowe, które obecnie wolą wyrzucać żywność zbliżającą się do daty najlepiej spożyć przed, niż przekazywać ją w darze. Przyczyną tego zjawiska mogą być zawiłości prawne, stąd konieczność uregulowania przepisów tak, aby zachęcały potencjalnych darczyńców do przekazywania nadającej się do spożycia żywności. Warto też zastanowić się nad obniżeniem kosztów darowania żywności, ponieważ obecnie poddanie jej degradacji beztlenowej jest korzystniejsze dla dużych podmiotów detalicznych. W punkcie 1 również dopisano uwagę Pani Poseł iż: „(…) w krajach wysoko uprzemysłowionych największa ilość żywności jest marnotrawiona na etapie sprzedaży i konsumpcji, a w krajach rozwijających się dochodzi do marnotrawstwa już na etapie produkcji i przetwarzania żywności(…)”.

Jak podkreśla rezolucja, walkę z marnotrawstwem żywności należy rozpocząć także na poziomie państw członkowskich. Każdy kraj będzie odpowiedzialny za opracowanie indywidualnej strategii zmniejszenia ilości odpadów jadanych. Dodatkowo w punktach 23- 27 zachęca się do: wykorzystania odpadów, produktów ubocznych i strat żywnościowych przy produkcji energii czy pasz dla zwierząt, polepszenia jakości recyklingu, tworzenia zachęt ekonomicznych i podatkowych służących przekazywaniu darowizn żywnościowych. Bardzo dużą rolę mogą odegrać tutaj kampanie społeczne, które uwypuklą korzyści wynikające z racjonalnego spożycia produktów- jest to w dużej mierze rolą władz lokalnych. Rezolucja zachęca, by już od najmłodszych lat uczyć dzieci dobrych nawyków żywieniowych oraz by promować w gospodarstwach rolnych ideę gotowania z resztek raz w tygodniu. W punkcie 83 znajdziemy zaproponowany przez Panią Poseł zapis dotyczący promowania warzyw i owoców sezonowych w każdym państwie członkowskim, jednak nie uwzględniono dalszej części zapisu: „gdyż nie wymagają stosowania środków chemicznych”. Podobnie w punkcie 84 uwzględniono poprawkę Pani Poseł: „wzywa do zwrócenia szczególnej uwagi na dobrostan zwierząt;”, jednak i tutaj nie uwzględniono jej dalszej części: „w zakresie ochrony przed nadmiernym stresem, który jest przyczyną niskiej jakości mięsa”. W kolejnych punktach parlament Europejski zachęca Komisję, by ta czuwała nad promocją tworzenia w państwach członkowskich porozumień, na podstawie których żywność zdatna do spożycia byłaby przekazywana organizacjom charytatywnym. Rezolucja podkreśla, że: „wszystkie podmioty w łańcuchu dostaw, w tym producenci systemów opakowań, ponoszą odpowiedzialność za zapobieganie marnotrawienia żywności;”. Istnieje ogromna potrzeba dostosowania opakowań do celu, potrzeb konsumenta i produktu. Promuje się zatem opakowania ekologiczne, które ulegają biodegradacji.

Jest takie powiedzenie: Chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie. Bardzo dobrze, że Unia Europejska zainteresowała się zagadnieniem, które godzi zarówno w gospodarkę, moralność, ale przede wszystkim w godność ludzi. Jednak na samym wstępie, zanim chwycimy za oręż do walki z globalnym problemem marnotrawstwa żywności, należy zweryfikować swoje postępowanie. Zanim wyrzucimy coś do kosza, warto się zastanowić: czy aby na pewno nie da się tego jeszcze wykorzystać?

16 maja 2017r. Pani Poseł zabrała głos podczas debaty w Strasburgu na temat:  Efektywne gospodarowanie zasobami: ograniczenie marnotrawienia i zwiększenie bezpieczeństwa żywności

Panie Przewodniczący! W tęsknocie za Polską znany poeta Cyprian Kamil Norwid pisał: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów Nieba... Tęskno mi Panie...”. 

Dlatego między innymi zauważam także moralną konieczność przeciwdziałania marnotrawieniu żywności wszelkimi sposobami i środkami oraz zgłosiłam poprawki szczególnie dotyczące konieczności poprawy jakości żywności. Mimo, że głosowałam za sprawozdaniem, szkoda, że nie odnotowano problemu, jaki, moim zdaniem, jest niezwykle ważny, szczególnie z powodu wysokiego odsetka jej marnotrawienia w gospodarstwach domowych.

W sprawozdaniu poruszono szereg ważnych aspektów, jednak jednym z ważnych, a nieuwzględnionych aspektów jest zła jakość żywności, szczególnie przetworzonej, wyprodukowanej z użyciem pestycydów, konserwantów i innych dodatków, antybiotyków, dodatkowo często fałszowanej, która, przewożona tysiące kilometrów, jest po prostu niesmaczna i szybko – nawet jeszcze zdatna do spożycia – staje się niejadalna.

Opracowała Wanda Dembek

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 4 kwietnia 2017r. w sprawie oleju palmowego i wylesiania lasów deszczowych (2016/2222(INI))

Chyba nikomu nie trzeba udowadniać, jak ogromne znaczenie dla nas i dla naszego globu mają lasy deszczowe. Niczym zielone płuca ziemi oczyszczają one powietrze, są miejscem różnorodności biologicznej, chronią przed powodziami czy erozję gleby, w końcu są atrakcyjnym miejscem dla turystów. Zalet można by wymieniać wiele. Niestety, w ostatnich latach zauważono zatrważające tempo zmniejszania się powierzchni lasów tropikalnych, o czym traktuje niniejszy dokument. Rezolucja wymienia zagrożenia związane z wylesianiem, pożarami oraz podkreśla konieczność podniesienia poziomu świadomości producentów w związku z wytwarzaniem oleju palmowego i innych surowców przeznaczonych na eksport. Zgodnie z agendą na rzecz zrównoważonego rozwoju, Unia Europejska zobowiązała się do zmniejszenia wylesienia o minimum 50% do 2020 roku, oraz do powstrzymania globalnej utraty powierzchni terenów zalesionych do 2030 roku. 

Ogromnym problemem, jaki pojawił się w ostatnich latach, są nielegalne wycinki lasów tropikalnych na rzecz rolnictwa komercyjnego, które realizuje zamówienia zagraniczne na towary takie jak: olej palmowy, soja, wołowina, a także produkty drzewne. Konsekwencją takich działań są liczne pożary, które wynikają z kilku przyczyn: zmian klimatycznych, zmiany użytkowania gruntów oraz wylesiania. Bardzo trudno jest ustalić, kto jest odpowiedzialny za pożary, ponieważ w większości przypadków brakuje dokładnych rejestrów gruntów oraz map koncesyjnych na uprawę palmy olejowej. Brak odpowiedzialności oznacza brak troski o wspólne dobro i brak skrupułów w dążeniu do osiągniecia jak największych zysków. Jak się okazuje, bezcenne ekosystemy w postaci lasów tropikalnych stanowią jedynie 7% powierzchni ziemi, a ich karczowanie przyczynia się nie tylko do ogromnych pożarów, ale również do erozji gleby, wysychania rzek, melioracji torfowisk, zanieczyszczenia wód gruntowych i ogólnej degradacji ekosystemu. W punkcie Y czytamy, że bardzo często są niszczone są siedliska przyrodnicze, co zagraża istnieniu ponad połowy gatunków zwierząt na świecie i ponad dwóch trzecich gatunków roślin. Straty są tym większe, że bardzo często niszczone są gatunki endemiczne, bądź zagrożone wyginięciem. Jeszcze ważniejszym problemem, który pojawia się w kontekście produkcji oleju palmowego, jest naruszanie, a nawet łamanie podstawowych praw człowieka. W dzisiejszych czasach tyle się mówi się o godności człowieka, a są jeszcze państwa, gdzie dochodzi do licznych nadużyć takich jak: przymusowe eksmisje, przemoc zbrojna, praca dzieci, niewola za długi i dyskryminacja społeczności tubylczych.

Dlaczego więc olej palmowy, mimo dużego obciążenia dla środowiska i wyzyskowi ludzi, jest tak popularny? Otóż powszechność jego wytwarzania wynika z niskich kosztów produkcji, stąd też prognozuje się, że do 2050 roku popyt na tenże olej wzrośnie dwukrotnie. Ponadto w ostatnich dziesięcioleciach zauważono znaczy wzrost zapotrzebowania na biopaliwa i surowce. Niestety, zwiększenie popytu nie wiąże się ze wzrostem jakości produktu. W tym kontekście warto przyjrzeć się krajom takim jak Malezja czy Indonezja, na które przypada aż 90% produkcji oleju palmowego. W państwach tych chęć zysku bardzo często prowadzi do fałszowania bądź braku wiarygodnych danych dotyczących powierzchni gruntów przeznaczonych pod uprawę palmy olejowej, a także do braku kontroli wielkości emisji gazów cieplarnianych. Niedawno zostały przeprowadzone ekspertyzy, według których Indonezja została trzecim krajem na świecie pod względem ilości emisji CO2, a ponadto odnotowano w niej zanik różnorodności biologicznej, a kilka zagrożonych gatunków flory i fauny jest bliskich wyginięciu (pkt. 12). Rezolucja podkreśla, że produkcja oleju palmowego nie jest jedyną przyczyną karczowania terenów zalesionych, lecz również produkcja innych olejów roślinnych (rzepakowego, sojowego, itd.). Rośliny te wymagają jeszcze większego obszaru uprawnego niż palmy olejowe. Według danych to właśnie Unia Europejska sprowadza rocznie ok 7 mln ton oleju palmowego, co czyni ją drugim na świecie jego importerem.

W dokumencie czytamy, że ochrona lasów tropikalnych i bioróżnorodności ma ogromne znaczenie dla losów przyszłych pokoleń, dlatego też należy znaleźć takie rozwiązanie, które, z jednej strony, będzie dążyło do zrównoważonej produkcji oleju palmowego, z drugiej, będzie poszukiwało nowych, alternatywnych źródeł pozyskiwania produktów żywnościowych i energii. Konieczne jest zatem wprowadzenie takiego systemu certyfikacji, który zapewni Unii Europejskiej dostawy oleju produkowanego wyłącznie w sposób zrównoważony. Co więcej, w rezolucji podkreśla się, że istotnym elementem jest nawiązanie współpracy między państwami takimi jak Chiny czy Indie, w celu wymiany informacji na temat opłacalnych i bezpiecznych sposobów wytwarzania oleju palmowego, oraz udzielania wsparcia tym producentom, którzy chcą opracować zrównoważone praktyki produkcji tego surowca. 

W punkcie 35 znajdujemy propozycję opracowania aktu prawnego, który zapobiegłby sprzedaży UE oleju palmowego pochodzącego z nierównoważnych plantacji. Jednocześnie zaleca się przeprowadzanie niezależnych kontroli i monitorowanie systemu certyfikacji w celu określenia, czy dane produkty spełniają określone standardy, a w razie nieprzestrzegania przepisów nakładania sankcji. Rezolucja wyraźnie wzywa Komisję by zapewniła krajom produkującym: „pomoc techniczną i finansową w celu wzmocnienia ich systemów rejestrów ziemi uprawnej i poprawy zrównoważenia środowiskowego plantacji palm olejowych;” oraz aby wspierała małe, lokalne przedsiębiorstwa rodzinne. W punkcie 82 i 83 rezolucja wzywa Komisję, by ta podjęła działania w związku ze stopniowym wycofywaniem, najlepiej do 2020r., olejów roślinnych, wchodzących w skład biopaliw, przy jednoczesnym wspieraniu produkcji biopaliw drugiej i trzeciej generacji.

Pani Poseł Urszula Krupa (ECR) we wtorek 4 kwietnia 2017r. w Strasburgu zabrała głos w wyjaśnieniach do głosowania:

Pani Przewodnicząca! Głosowaliśmy za sprawozdaniem próbującym uregulować problem określany katastrofą ekologiczną XXI wieku, skutkujący zatruciem i chorobami ludzi w Indonezji, Borneo, na Sumatrze i na przyległych obszarach, zniszczeniem zwierząt w wyniku wylesiania i wypalaniem lasów tropikalnych pod uprawy oleju palmowego, stosowanego jako niestety nie najlepsza, ale najtańsza wersja olejów roślinnych wykorzystywanych do produkcji ropy, w przemyśle drzewnym, spożywczym i kosmetycznym. Według ONZ do 2020 roku nawet 98 % lasów deszczowych zostanie unicestwione. Pociągnie to za sobą zatrucie środowiska, w czym pośrednio uczestniczymy, gdyż 46 % oleju palmowego jest importowane do Unii Europejskiej. Mimo dotychczasowych prób regulacji chciwość koncernów prowadzi do stosowania oleju niecertyfikowanego, co poza niekorzystnym wpływem oleju palmowego na zdrowie przyczynia się również do wzrostu ilości dwutlenku węgla i zmiany klimatu.

Pani Poseł Urszula Krupa dnia 27 maja 2017r. w audycji „Porady Lekarskie” w Radiu Maryja poruszyła problem szkodliwości oleju palmowego.

Olej palmowy jest najtańszą wersją olejów roślinnych, i jeśli jest rafinowany, ze względu na ilość zawartych tłuszczów nasyconych, jest szkodliwy dla zdrowia. Ma on negatywny wpływ na poziom cholesterolu, prowadzi do cukrzycy, zaburzeń metabolizmu czy miażdżycy. Obecnie olej ten jest używany w wielu branżach, takich jak spożywczy, kosmetyczny czy energetyczny. Niestety, chciwość wielkich koncernów prowadzi do wprowadzania na rynki światowe olejów niekoncesjonowanych, a na etykietach bardzo często brakuje jasnej informacji o obecności oleju palmowego w danym produkcie. Zamiast tego czytamy o zawartości oleju utwardzonego czy oleju roślinnego. Niech to będzie sygnał, że takich produktów należy nie spożywać. Olej palmowy możemy spotkać w dwóch postaciach: jako nierafinowany i jako rafinowany. Pierwszy jest tłoczony na zimno z nasion i miąższu palmy olejowej i zawiera cenne składniki takie jak m.in. witamina K,E, karoten czy koenzym Q. Charakteryzuje się tym, że nie jest aż tak szkodliwy. Inna rzecz ma się z olejem rafinowanym. Poddany obróbce termicznej, zamienia się w tłuszcze trans, które prowadzą do wielu chorób takich jak nowotwór czy cukrzyca. Dlaczego ten olej, mimo swojej szkodliwości, jest taki popularny? Po pierwsze, jest on odporny na wysokie temperatury, co powoduje, że może być wielokrotnie używany do np. smażenia potraw. Ponadto zwiększa on objętość produktów, wpływa na ich delikatność, a jego produkcja jest stosunkowo tania w porównaniu z kosztami produkcji innych olejów roślinnych. Pani Poseł w audycji położyła nacisk na unikanie spożycia oleju palmowego oraz zwróciła uwagę na konieczność czytania etykiet.

Opracowała Wanda Dembek

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 15 lutego 2017r. w sprawie pestycydów niskiego ryzyka pochodzenia biologicznego (2016/2903(RSP)).

Jesteś tym, co jesz- to powiedzenie doskonale obrazuje tematykę, jaka została poruszona w niniejszej rezolucji. Chodzi dokładnie o szkodliwość stosowania tradycyjnych środków ochrony roślin, które staje się coraz bardziej kontrowersyjne ze względu na liczne niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą dla zdrowia ludzkiego, zwierząt oraz środowiska. W dokumencie zwrócono uwagę na pestycydy niskiego ryzyka, (tzw. pestycydy biologiczne), które mogą stać się doskonałą alternatywą dla tradycyjnych środków chemicznych. 

Czym są zatem pestycydy pochodzenia biologicznego? Wyjaśnienie znajdziemy w punkcie G: za pestycydy pochodzenia biologicznego powszechnie uznaje się środki ochrony roślin oparte na mikroorganizmach, substancjach botanicznych, chemikaliach biopochodnych lub substancjach semiochemicznych (takich jak feromony lub różnego rodzaju olejki eteryczne) oraz powiązanych substancjach pochodnych (…). Warto podkreślić, że środki te mogą przyczynić się do bardziej zrównoważonego rolnictwa małych gospodarstw rodzinnych oraz gospodarstw ekologicznych. Niestety, na dzień dzisiejszy dostęp do pestycydów biologicznych jest utrudniony, a sam proces ich wprowadzenia i rejestracji bardzo niekorzystny, dlatego też parlament europejski, przy wsparciu państw członkowskich oraz władz lokalnych, zachęca rolników do stosowania rozwiązań o niskim ryzyku w zakresie ochrony roślin (pkt. L). Obecnie Unia Europejska dopuszcza siedem substancji aktywnych, zaliczanych do substancji niskiego ryzyka, przy czym sześć z nich to substancje pochodzenia biologicznego (pkt. O). Niestety, niektóre z państw członkowskich nie chcą się podporządkować tym wytycznym, argumentując swoje stanowisko tym, że pestycydy biologiczne są mniej skuteczne niż tradycyjne, syntetyczne pestycydy chemiczne. Kraje te odrzucają argumenty o rozmaitych korzyściach, jakie niesie ze sobą stosowanie środków pochodzenia biologicznego.

W związku z licznymi przeszkodami w dostępie do pestycydów niskiego ryzyka, rezolucja w punktach: 1-12:

- postuluje o zwiększenie dostępu na terenie Unii Europejskiej do pestycydów biologicznych

- zachęca rolników do wyboru najbardziej zrównoważonych środków ochrony roślin

- podkreśla konieczność zaspokojenia potrzeb konsumentów na bezpieczną i ekologiczną żywność

- podkreśla, iż należy kompleksowo opracować skutki stosowania pestycydów niskiego ryzyka

- zachęca do prowadzenia badań naukowych i wprowadzania innowacji w obszarze pestycydów biologicznych

- wzywa do edukowania społeczeństwa na temat potrzeby prowadzenia zrównoważonych upraw i hodowli

-wzywa Komisję Europejską oraz wszystkie państwa członkowskie, aby usprawniły system rejestracji i monitorowania środków niskiego ryzyka pochodzenia biologicznego

-zachęca państwa członkowskie do stosowania pestycydów niskiego ryzyka pochodzenia biologicznego oraz do wymiany informacji o doświadczeniach z nim związanych.

Rezolucja wyraźnie podkreśla, że wszystkie te zabiegi nie mogą doprowadzić do obniżenia standardów bezpieczeństwa żywności, zdrowia i ochrony środowiska. W dokumencie znajdziemy także apel o stworzenie definicji „środka ochrony roślin pochodzenia biologicznego”, obejmującej: „środki ochrony roślin, w których substancją czynną jest mikroorganizm lub substancja występująca w przyrodzie, uzyskiwana w procesie naturalnym lub syntezowana jako substancja identyczna z naturalną, w odróżnieniu od środków ochrony roślin, w których substancją czynną jest substancja syntetyczna niewystępująca w przyrodzie, niezależnie od metody produkcji;”(pkt. 16).

Pani Poseł Urszula Krupa (ECR) trzy razy zabrała głos na forum Parlamentu Europejskiego w sprawie rezolucji dotyczącej pestycydów niskiego ryzyka pochodzenia biologicznego:

Wypowiedź podczas debaty dnia 13 lutego 2017r. w Strasburgu: 

Pani Przewodnicząca! Wszelkie działania propagujące wdrażanie biologicznych pestycydów niskiego ryzyka są bardzo potrzebne, nawet konieczne w celu zmniejszenia zagrożenia ze strony powszechnie stosowanych pestycydów chemicznych i innych wszechobecnych ksenoestrogenów, odpowiedzialnych za epidemię chorób nowotworowych, zaburzenia płodności, a nawet zaburzenia tożsamości płciowej. Tylko ograniczenie chemii w rolnictwie wraz z powrotem do środków biologicznych – przy zachowaniu procedury ostrożności i jednocześnie skróceniem wdrażania – jest w stanie poprawić jakość żywności i stan zdrowia konsumentów, tym bardziej że dwie trzecie światowej produkcji antybiotyków jest podawane zwierzętom, co prowadzi do antybiotykooporności. Wszelkie obawy rolników o wzrost kosztów czy zmniejszenie plonów są nieuzasadnione, co pokazują doświadczenia krajów, gdzie znacznie zredukowano zużycie pestycydów

(Mówczyni zgodziła się odpowiedzieć na pytanie zadane przez podniesienie niebieskiej kartki (art. 162 ust. 8 Regulaminu))

Odpowiedź na pytanie zadane przez podniesienie niebieskiej kartki dnia 13 lutego 2017r. w Strasburgu:

Obecnie w Unii jest sześć środków, które są zaakceptowane, i myślę, że należy takie środki badać i wprowadzać. W tej chwili Panu nie odpowiem. Wiem tylko, że jest to konieczność, zwłaszcza w związku ze środkami chemicznymi, które są bardzo toksyczne i – tak jak powiedziałam, a jestem lekarzem – odpowiadają za bardzo wiele chorób.

Wypowiedź podczas debaty dnia 15 lutego 2017r. w Strasburgu:

Panie Przewodniczący! Głosowałam za wprowadzeniem biopestycydów niskiego ryzyka, czyli ograniczeniem pestycydów chemicznych, stanowiących część ksenoestrogenów, które są nie tylko odpowiedzialne za liczne choroby, zwłaszcza nowotworowe, ale powodują także poważne zanieczyszczenie środowiska, powietrza, wody i gleby. Poza argumentami przytoczonymi podczas debaty chciałabym zwrócić szczególną uwagę na bardzo ciekawe francusko-duńskie badania dotyczące znacznego zmniejszenia populacji dżdżownic pełniących w naturze funkcję użyźniania i utleniania gleby, których liczba i wymiary drastycznie się zmniejszają w ziemi poddawanej działaniu pestycydów chemicznych, a szczególnie fungicydów. Co prawda populacja dżdżownic w pewien sposób zmniejsza toksyczność tychże pestycydów chemicznych, jednak dżdżownice stanowią tylko jeden zbadany przykład degradacji środowiska gleby przez stosowaną chemię, dlatego istotne jest przyspieszenie procedur i badań nad pestycydami naturalnymi.

Pani Poseł Urszula Krupa (ECR) prowadziła również audycje w Radiu Maryja na temat szkodliwości stosowania pestycydów chemicznych (4 marca 2017r.) oraz na temat ksenoestrogenów (25 lutego 2017r.).

W obu audycjach dowiadujemy się, czym są pestycydy, jakie mają zastosowanie oraz jak wpływają na zdrowie i życie ludzi, oraz funkcjonowanie świata zwierząt i roślin. Jak się okazuje, bardzo często dochodzi do przekraczania norm dotyczących stężenia pestycydów chemicznych w żywności, a co się z tym wiąże- do negatywnego wpływu na świat ożywiony. Następstwem stosowania pestycydów tradycyjnych, czyli środków owadobójczych i środków ochrony roślin, są liczne choroby i zaburzenia, takie jak: nowotwory, choroby wszystkich układów, zaburzenia psychomotoryki, zaburzenia płodności, problemy z kształtowaniem cech płciowych, patologie ciąży, zatrucia pokarmowe, alergie, miażdżyca, problemy z immunologią i wiele innych. W audycjach Pani Poseł podkreśla, jak bardzo potrzebne jest propagowanie stosowania przez producentów, rolników i ogrodników pestycydów biologicznych, do których wytwarzania wykorzystuje się ekstrakty roślinne, bakterie, wirusy, grzyby, nicienie. Pestycydy niskiego ryzyka są skuteczne, a przy tym mniej toksyczne, co pozwoli na eliminację szkodliwych substancji z żywności.

Opracowała Wanda Dembek

Logowanie

Wyszukiwarka

Polecane Linki

EP logo RGB EN

 

big logo ecr FI

 

 

Kalendarz obrad PE 2017

Kalendarz2107