Komisja Petycji (PETI) jest jedyną komisją Parlamentu Europejskiego, która w bezpośredni sposób zajmuje się indywidualnymi problemami obywateli Unii Europejskiej oraz osób zamieszkałych na jej terenie. Możliwość składania petycji ma zapewnić im prostą drogę w kontakcie z instytucjami Unii. Prawo to jest respektowane od czasu wejścia w życie Traktatu z Maastricht w 1993 roku. Komisja Petycji decyduje o dopuszczalności otrzymanych petycji i odpowiada za podjęcie dalszych działań z nimi związanych.

 WP 20170711 003

Przed rozpatrzeniem danej petycji posłowie zwracają się najczęściej do Komisji Europejskiej o dostarczenie istotnych informacji lub o wydanie opinii w sprawie zagadnienia poruszonego przez składającego petycję. W wielu przypadkach, kiedy petycja dotyczy kwestii prawnych, Komisja Petycji prosi również inne komisje parlamentarne o zbadanie sprawy. Po zebraniu wystarczających informacji petycję umieszcza się w porządku obrad posiedzenia Komisji Petycji, w której uczestniczą składający petycję, Komisja Europejska oraz przedstawiciele państw członkowskich. Bardzo często wynikiem prac posłów nad takimi petycjami są interwencje w konkretnych krajach UE prowadzące niekiedy do podjęcia inicjatywy politycznej przez Parlament lub Komisję. Bardzo często włącza się w te procedury Trybunał Sprawiedliwości, wydając orzeczenie, na które składający petycję będzie mógł się powoływać.

Co roku do Komisji Petycji wpływa kilka tysięcy petycji. Dotyczące one w głównej mierze środowiska, sprawiedliwości, rynku wewnętrznego, zdrowia, zatrudnienia czy też praw podstawowych (niepełnosprawności, praw dzieci, dyskryminacji, mniejszości, itp.).

Statystyki pokazują, że petycjonariuszami są najczęściej osoby zamieszkujące Hiszpanię, Włochy i Niemcy. Pani poseł Urszula Krupa z uwagą przygląda się szczególnie tym, które pochodzą z Polski albo dotyczą spraw Polonii w innych krajach. W marcu 2017 roku Komisja PETI debatowała nad kilkoma petycjami polskich działaczy praw zwierząt, którzy podnieśli alarm dotyczący uboju rytualnego powszechnie praktykowanego na terenie Polski. Składający petycję wezwali Parlament do uchylenia art. 4 ust. 4 rozporządzenia Rady (WE) nr 1099/2009 z dnia 24 września 2009 r. w sprawie ochrony zwierząt podczas ich uśmiercania, który wyłącza ubój rytualny z zakresu tego rozporządzenia.  Ubój rytualny to proceder, w którym skrępowanemu i w pełni przytomnemu zwierzęciu podrzyna się gardło, a następnie pozostawia w agonii trwającej nawet do kilkunastu minut, podczas której zabijane zwierzę wykrwawia się na śmierć. Ubój ten jest praktykowany m.in. w judaizmie (tzw. koszer) i islamie (tzw. halal) przez grupy ortodoksyjnych wyznawców. Sięga on czasów starożytnych, w których stosowano go, by dłużej zachować świeżość mięsa w warunkach gorącego klimatu. Do dziś pozostaje tradycją i obrządkiem skrupulatnie stosowanym przez Żydów i Muzułmanów. W Polsce żyje niewielki odsetek przedstawicieli mniejszości żydowskiej i kilkadziesiąt tysięcy muzułmańskiej. Mimo to produkcja mięsa z uboju rytualnego sięga setek tysięcy ton mięsa rocznie. Większość mięsa z uboju rytualnego jest eksportowana do Turcji, Izraela i państw arabskich. Mięso, które zostaje uznane za „wadliwe” trafia niezgodnie z przepisami na rynek krajowy. Petycje opisujące to zjawisko przekazano Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w celu wydania opinii.

Tymczasem w maju 2017 roku Komisja Petycji poświeciła część swojego posiedzenia wysłuchaniu publicznemu dotyczącemu ochrony praw mniejszości narodowych. Jedna z petycji dotyczyła łamania praw Polaków na Litwie. Sprawami polskiej mniejszości w tym kraju Komisja PETI zajmowała się już w 2012 roku, kiedy pierwsza petycja została dopuszczona do debaty publicznej. Petycjonariuszem był Tomasz Snarski, adwokat i doktor nauk prawnych z Gdańska. Tegoroczna petycja praw językowych Polaków na Litwie.

Dyskryminacja językowa już od dłuższego czasu jest powszechnym problemem litewskiej Polonii. Na Litwie nie istnieją rozwiązania prawne umożliwiające Polakom używania np. imienia i nazwiska w języku ojczystym. Dodatkowo Polonia musi się zmierzyć z postępującą lituanizacją polskich nazwisk oraz brakiem możliwości stosowania dwujęzycznych oznaczeń topograficznych w miejscowościach, gdzie znaczny odsetek mieszkańców stanowi ludność polskojęzyczna. W petycji poruszona jest również kwestia dotycząca problemów z jakimi boryka się szkolnictwo polskie na Litwie. Tomasz Snarski ma nadzieję, że nagłośnienie tej sprawy sprawi, że rząd litewski przyzna odpowiednie prawa mniejszości polskiej na Litwie.

Poparcia dla tej petycji udzieliła m.in. Europejska Fundacja Praw Człowieka (EFHR). Petycje pozwalają Parlamentowi Europejskiemu zwracać szczególną uwagę na wszelkie przypadki naruszenia praw obywateli Unii Europejskiej przez państwo członkowskie, władze lokalne lub różne instytucje. Petycję może składać każda osoba, która ukończyła 18 lat. Może mieć ona formę skargi lub wniosku i może dotyczyć spraw leżących w interesie publicznym lub prywatnym. Aby złożyć petycję trzeba wypełnić formularz online, dostępny na stronie internetowej:

https://www.secure.europarl.europa.eu/aboutparliament/pl/petition.html.

Po wysłaniu petycji zostanie przysłany e-mail potwierdzający złożenie wniosku.

Opracowała Monika Niżnik

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 14 marca 2017r. w sprawie funduszy unijnych na rzecz równouprawnienia płci (2016/2144(INI)).

Tematem przewodnim uchwalonego dokumentu jest zwiększenie środków finansowych przeznaczanych na promocję równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Bardzo mocno zaakcentowano konieczność sporządzania unijnego budżetu z uwzględnieniem aspektu płci, co przyjmuje się również jako jedną z głównych strategii walki o uprawnienie. Podczas marcowej debaty w Strasburgu Pani Poseł wyraźnie sprzeciwiła się przeznaczaniu miliardów euro na promocję działań, które nie służą rozwojowi kobiety, ale wręcz przeciwnie, są skierowane przeciwko jej naturze i zdrowiu. Czytając niniejszą rezolucję nie sposób oprzeć się wrażeniu, że komuś bardzo zależy na tym, by oderwać kobietę od jej naturalnego powołania - od bycia matką. W punktach G i L promuje się niezależność ekonomiczną kobiet, ich obecność na stanowiskach decyzyjnych, kierowniczych, natomiast idąc krok dalej, w punktach 18, 22 i 29 rezolucja zachęca do zwiększenia środków finansowych na rzecz: „ (…) ogólnodostępnych i przystępnych cenowo usług opieki nad dziećmi i innymi osobami pozostającymi na utrzymaniu; zauważa, że doprowadzi to do aktywniejszego udziału kobiet w rynku pracy oraz ich niezależności ekonomicznej;”. W innym miejscu podkreśla się, że pozwoli to na: „skuteczniejsze utrzymanie równowagi między pracą a życiem zawodowym;”. Czyż nie oznacza to zachęty kobiet do rezygnacji z wychowania dzieci (bądź opieki nad starszymi osobami), i powierzeniu ich różnym instytucjom, które zajmą się ich kształtowaniem? Postulaty wysuwane przez rezolucję godzą w rodzinę, która jest naturalnym i najlepszym środowiskiem do wychowania potomstwa. Żaden żłobek czy przedszkole, żadne nawet najlepiej wykwalifikowane opiekunki nigdy nie zastąpią rodziców, a szczególnie matki. Czyż nie jest to próba oderwania dzieci od rodzin, aby wychować sobie „nowoczesne”, posłuszne społeczeństwo?

Oczywiście ważne jest, by stanowczo przeciwdziałać tym zjawiskom, które autentycznie dyskryminują kobiety jak: nierówność płac za wykonanie tej samej lub podobnej pracy, nierówne szanse na rynku pracy, przemoc, mniej korzystne uprawnienia emerytalne itp., jednak skupianie się wyłącznie na sferze ekonomicznej, przy jednoczesnym pominięciu aspektu macierzyństwa, jest działaniem szkodliwym. Problem polega na tym, że w dokumencie nie ma miejsca na promowanie kobiet wychowujących dzieci, nie ma propozycji przeznaczenia środków finansowych na wsparcie kobiet, które chcą zostać w domu i zajęć się potomstwem. Niestety bardzo często jest tak, że ze względu na trudną sytuację materialną i brak wsparcie ze strony państwa, kobiety po narodzinach dziecka są zmuszone do szybkiego powrotu do pracy. Czyż nie jest to duże pole do popisu dla Unii Europejskiej, która mogłaby stworzyć program pomocowy dla matek wychowujących dzieci? Priorytetem w działaniach na rzecz kobiet powinna być promocja rodziny, edukacja, ale nie taka, która wskazuje jak się bronić ";przed niechcianą ciążą"; lub przyzwalająca aborcję, tylko edukacja promująca szacunek do kobiety i mężczyzny, przy uwzględnieniu wszystkich różnic psychofizycznych, które są naturalne i oczywiste. W kolejnych punktach rezolucji poruszony zostaje problem dziewcząt i kobiet, będących ofiarami konfliktów zbrojnych. Dokument postuluje dla nich prawo do „opieki medycznej” w tym: „dostępu do antykoncepcji, antykoncepcji awaryjnej oraz aborcji”(pkt 54).

W następnym punkcie jest wyraźnie wezwanie Komisji do: „(…) przeznaczenia unijnych funduszy rozwojowych na dobrowolne, nowoczesne planowanie rodziny oraz usługi w dziedzinie zdrowia reprodukcyjnego, aby zniwelować niedobór środków finansowych wynikający z wydanego przez USA zakazu dotowania z funduszy federalnych organizacji rozwojowych działających na rzecz prawa kobiet do aborcji (ang. global gag rule), a tym samym ratować życie kobiet, chronić ich zdrowie i zapobiegać rozprzestrzenianiu się chorób przekazywanych droga płciową;”. Czym jest „nowoczesne planowanie rodziny”? Od kiedy opieka medyczna jest promocją aborcji i antykoncepcji? Przecież opieka medyczna ma służyć życiu ludzkiemu, a nie walczyć przeciwko niemu. Dalej, czy promocja nowoczesnego stylu życia i wolności seksualnej faktycznie służy kobietom? Czyż nie powinno się uświadamiać kobiet, jak wielką wartość fizyczną i duchową ma ich ciało, a tym samym promować wierność jednej osobie?

W punkcie 56 znajdujemy kolejny zapis, który postuluje o: „(…) zwrócenie szczególnej uwagi na specyficzne potrzeby osób wymagających szczególnego traktowania, takich jak kobiety, które padły ofiarą przemocy, w tym przemocy seksualnej, osoby małoletnie bez opieki, i innych grup ryzyka, w tym osób LGBT;”. Niezrozumiałe i bulwersujące jest dla mnie umieszczenie w gronie osób faktycznie potrzebujących pomocy, środowisk LGBT. Takimi właśnie sposobami kreuje się fałszywy wizerunek, że osoby o odmiennej orientacji seksualnej są biedne, skrzywdzone, że potrzebują wsparcia, że spotykają się z przemocą fizyczną i psychiczną. Jest to jawne wprowadzanie ideologii gender i ukłon w stronę środowisk feministycznych, homo, bi- i transseksualnych. Co zaś z tymi, którzy naprawdę potrzebują pomocy, co z biednymi rodzinami, które ledwo wiążą koniec z końcem? Europo, dokąd zmierzasz?

W ostatnich punktach rezolucji Parlament Europejski wzywa do zwiększenia środków przeznaczonych na uwzględnianie aspektu płci, a w punkcie 77 idzie o krok dalej, proponując aby Europejski Trybunał Obrachunkowy przedstawiał Parlamentowi zawsze po dwóch kandydatów: kobietę i mężczyznę. W tym miejscu rodzi się pytanie, czy nie dąży się tutaj do "równości za wszelką cenę"; pomijając kwestię kompetencji?

Dnia 14 marca Pani Poseł Urszula Krupa zabrała w debacie w Strasburgu:

Zagłosowałam przeciwko sprawozdaniu, gdyż – przynajmniej na razie – nie da się odwrócić naturalnych ról kobiety i mężczyzny i nawet związkach jednopłciowych obserwowana jest odmienność ról. Dlatego zamiast wysyłać kobiety wbrew ich woli do pracy na korzyść urlopów dla mężczyzn, wolałabym inne rozwiązania, tak aby środki w wysokości miliardów euro, promujące równouprawnienie, nie były marnowane na wprowadzanie ideologii przeciwko życiu i zdrowiu kobiet, która w rzeczywistości uprzedmiotowia kobiety, lecz aby środki te przeznaczyć na pomoc kobietom wychowującym dzieci czy opiekującym się osobami starszymi.

Komisja FEMM powinna być przede wszystkim komisją praw kobiet, którym wielokrotnie odbiera się przysługujące im naturalne prawa w ramach specyficznie rozumianego równouprawnienia. Na przykład poprzez tego typu sprawozdania, które na dodatek pomawiają Polskę o nieprawdziwe fakty, co można zakwalifikować jako przemoc w stosunku do mojego kraju, gdyż piętnowanie to także forma przemocy psychicznej.

Opracowała Wanda Dembek

W czwartek 18 maja 2017 roku w Parlamencie Europejskim odbyła się debata odnośnie Interpelacji dotyczących kwestii pierwszorzędnych skierowanych do Komisji i wymagających odpowiedzi na piśmie i debaty.

Przedmiotem debaty były różnice w deklaracjach, składzie i smaku produktów na środkowo- wschodnich i zachodnich rynkach UE.

Treść interpelacji brzmi następująco:

Podczas 3524. posiedzenia Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa, które odbyło się w Brukseli w dniu 6 marca 2017 r. i było poświęcone podwójnym standardom w odniesieniu do jakości środków spożywczych, do Komisji zwrócono się o rozważenie możliwości podjęciastosownych działań, w tym ustawodawczych, na szczeblu UE. Badania potwierdziły różnice w składzie i jakości produktów tej samej marki, identycznie zapakowanych i sprzedawanych na rynkach środkowo-wschodnich i zachodnich UE, przy czym wiele produktów sprzedawanych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej należących do UE często zawiera składniki gorszej jakości niż produkty danej marki sprzedawane na zachodnich rynkach UE. Z niektórych badań wynika, że nawet połowa produktów wykazuje różnice istotnie wpływające na jakość produktu, w tym niższą zawartość mięsa, wyższą zawartość tłuszczu, więcej sztucznych substancji słodzących i konserwantów oraz niższą wagę. Zaobserwowano to w odniesieniu do szerokiej gamy produktów, począwszy od żywności, poprzez przybory toaletowe aż po środki czyszczące i dezynfekujące, które są niższej jakości, a niekiedy kosztują więcej niż identyczne produkty w zachodniej części rynku UE. Prawdą jest, że przedsiębiorstwa różnicują produkty w zależności od rynków. Nie do przyjęcia jest jednak występowanie różnic w jakości podstawowego składnika oraz wprowadzanie konsumentów w błąd. 

W związku z istnieniem jednolitego wewnętrznego rynku UE, jakie środki Komisja zamierza przedsięwziąć, aby położyć kres takim praktykom powodującym fragmentację jednolitego rynku? Czy Komisja dokona rewizji prawodawstwa UE w celu ochrony konsumentów poprzez wyeliminowanie podwójnych standardów w odniesieniu do jakości produktów sprzedawanych w Europie Środkowo-Wschodniej i Zachodniej?

Niezwykle znaczącym jest fakt, że kwestia ta znalazła swoje miejsce w dyskusji na forum Parlamentu Europejskiego. Wydawałoby się, że produkty znaczących marek, wytwarzane tak na rynek Europy Zachodniej, jak i Wschodniej, powinny być jednakowej jakości. Jednak już od dłuższego czasu do konsumentów docierają sygnały, że stosuje się podwójne niedopuszczalne standardy, dostarczając produkty gorszej jakości do Europy Wschodniej. Jest to kwestia, która powinna zostać niezwłocznie poruszona na szczeblu europejskim, czego konsekwencją będzie podjęcie odpowiednich działań dążących do wyeliminowania tego rodzaju nieprawidłowości, a wręcz skandalu.

Jedna z autorek interpelacji Pani Poseł Dubravka Šuica z Chorwacji zaznaczyła, że to, na co chcieli zwrócić uwagę posłowie, którzy złożyli interpelację, to właśnie różnica w produktach i podkresliła, że w wielu krajach zostały już przeprowadzone badania, które ją potwierdziły, a w niektórych krajach te badania nadal trwają. Chciała wskazać, że autorzy uważają, iż na jednolitym rynku europejskim wszyscy konsumenci powinni mieć takie same prawa. Dąży się do spójności i równości w Unii Europejskiej, dlatego też zgłoszono taką interpelację również ze względu na przyszłe pokolenia, aby korzystały z tych samych standardów w jednej Europie.

Głos zabrał również Pan Poseł Kosma Złotowski mówiąc między innymi: „Obecnie mamy już pewność, że powszechna opinia o niższej jakości produktach oferowanych na rynkach państw Europy Środkowo-Wschodniej ma podstawy w wielu badaniach i analizach. Konsumenci w moim kraju zgłaszali podobne zastrzeżenia co do jakości żywności, przyborów toaletowych, środków czyszczących i dezynfekujących od wielu lat. Najbardziej bulwersująca w całej tej sprawie jest jednak polityka wielu wielkich koncernów. Po pierwsze, wprowadzają one konsumentów w błąd, nie informując rzetelnie o różnym składzie tych samych produktów na zachodzie i wschodzie Europy, różnicach, które na przykład w odniesieniu do żywności mogą mieć negatywny wpływ nawet na zdrowie publiczne. Po drugie, ceny produktów niższej jakości dostępnych między innymi w Polsce są w wielu przypadkach wyższe niż ceny ich odpowiedników na Zachodzie. Traktowanie konsumentów z mojego regionu Europy, jako klientów drugiej kategorii bez wątpienia zasługuje na reakcję na poziomie europejskim”.

Również Pan Poseł Ivan Jakovčić z Chorwacji w swojej krótkiej wypowiedzi zaznaczył, że w Unii Europejskiej nie możemy mieć obywateli pierwszej i drugiej kategorii. 

Pan Poseł Alojz Peterle ze Słowenii podkreślił, że po upadku żelaznej kurtyny nadal widzimy, że ściany między Zachodem a Wschodem wciąż nie zostały zburzone, a nawet powstały nowe.

Pan Poseł Mihai Ţurcanu z Rumunii podkreślił, że problem podwójnego standardu jest przytłaczający dla Wschodu. Posłowie z Europy Wschodniej wielokrotnie zwracali się do Komisji o podjęcie działań w sprawie podwójnego standardu jedzenia, jednakże żaden przedstawiciel z krajów zachodnich nie był ciekawy, czy producenci z jego kraju, czy to Niemcy, Austria, Belgia czy Francja wysłają towar gorszej jakości na Wschód. Europa jestpodzielona na różne kategorie. 

Pan Poseł Daniel Buda z Rumunii podkreślił jeszcze jedną ważną kwestię, a mianowicie że istnieją inne badania, które potwierdzają się jeśli chodzi o zwiększoną częstotliwość występowania raka u pacjentów w krajach Europy Wschodniej w porównaniu z innymi państwami. Pan Poseł uważa, że związek między tymi dwoma rzeczywistościami jest jasny i nie ma wątpliwości: niska jakość żywności powoduje wystąpienie choroby często śmiertelnej dla konsumentów.

Pani Poseł Urszula Krupa również zabrała głos w tej debacie podkreślając, jak ważne jest zwrócenie szczególnej uwagi na problem fałszowania żywności.

Panie Przewodniczący! Pani Komisarz! Chciałam tylko zwrócić uwagę, że jest to pewien rodzaj fałszowania żywności. Ten problem fałszerstwa żywności jest też bardzo ważny, zwłaszcza, że w tej chwili już, – że tak powiem – organoleptycznie nie możemy sami zbadać tych produktów. Do badania tych fałszerstw potrzebne są wysokiej klasy laboratoria z nowymi technikami. W związku z tym myślę, że problem ten wymaga właśnie centralnego rozwiązania na szczeblu Unii, tak by można było te produkty w jakiś sposób badać.

Opracowała Weronika Pachla

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 4 kwietnia 2017r. w sprawie kobiet i ich roli na obszarach wiejskich (2016/2204(INI)).

Wydawać by się mogło, że w rezolucji dotyczącej funkcjonowania kobiet na obszarach wiejskich będzie mowa przede wszystkim o trudnościach związanych z pracą w gospodarstwie rolnym, oraz sposobach przezwyciężania owych trudności. Niestety, jak się okazało podczas lektury kolejnych stron dokumentu, cała treść jest ukierunkowana na równouprawnienie kobiet i mężczyzn, co obecnie Unia Europejska poczytuje sobie jako jeden ze swoich głównych celów. I choć w samej rezolucji znajdziemy wiele cennych uwag, mówiących o tym, że udział kobiet w gospodarce wiejskiej (agroturystyka, działalność rolnicza, przedsiębiorczość) jest podstawą zrównoważonego rozwoju państwa, przekaz dokumentu wyraźnie podkreśla konieczność zrównania kobiet i mężczyzn- we wszystkich aspektach, mimo istniejących różnic psycho-fizycznych.

W rozdziale dokumentu zatytułowanym: „Wielofunkcyjność ról kobiet na obszarach wiejskich” czytamy, że ochrona środowiska naturalnego i krajobrazu w dużej mierze zależy od aktywizacji zawodowej ludności zamieszkującej obszary wiejskie, stad też postulaty Parlamentu Europejskiego o ułatwienie dostępu do kształcenia oraz stworzenie możliwości przekwalifikowania się mieszkańców wsi (pkt.H, Q, S). Podkreśla się, że równouprawnienie płci jest możliwe tylko wtedy, gdy kobiety i dziewczęta zostaną włączone w edukację i kształcenie ustawiczne z zakresu nauk ścisłych. Jednocześnie zwrócono uwagę na to, aby traktować sektor rolny jako podstawę rozwoju ekonomicznego, społecznego i tworzenia nowych miejsc pracy (pkt. M). Rezolucja postuluje o poprawę statusu małych i średnich gospodarstw rodzinnych, poprzez różnego rodzaju dofinansowania. Należy zaznaczyć, że w rozdziale nie zabrakło również wzmianki o konieczności walki z dyskryminacją płciową. 

Kolejna część dokumentu, zatytułowana: „Wyzwania dla kobiet na obszarach wiejskich”, zwraca uwagę na kobiety, które choć pomagają w gospodarstwie, nie są ujmowane w żadnych statystykach. Brak dokładnych informacji dotyczących liczby kobiet będących właścicielami przedsiębiorstw rolnych czy też zatrudnionych w rolnictwie jest przyczyną braku świadczeń socjalnych, takich jak: zwolnienie chorobowe, urlop macierzyński czy też prawo do emerytury. W tym kontekście sytuacja rolniczek jest słaba i niekorzystna.

W związku z tym zjawiskiem, Unia Europejska zaleca zwiększenie widoczności kobiet z obszarów wiejskich w różnego rodzaju statystykach. W punkcie AB czytamy że: „łatwiejszy dostęp ludzi młodych i kobiet do ziemi przyczyni się poprawy wymiany pokoleń w rolnictwie i będzie sprzyjać wzrostowi gospodarczemu oraz dobrobytowi socjalnemu;”.

Warto podkreślić, że rola kobiet w podtrzymywaniu lokalnej kultury i tradycji jest nie do podważenia, dlatego tak istotne są: edukacja i rozwój kobiet, równość płac, ubezpieczenie, zabezpieczenie socjalne podczas urlopu macierzyńskiego itd. W punkcie AE i AF podkreśla się, że dobrze rozwinięta infrastruktura sieciowa (transport, dostęp do Internetu, zaopatrzenie w energię i usługi społeczne) jest gwarancją dostępu do informacji, kształcenia i stanowi istotny element w utrzymaniu populacji kobiet na obszarach wiejskich. 

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że przyjęta przez Parlament Europejski rezolucja jest orężem do walki o polepszenie warunków życia dla tych kobiet, które wkładają wysiłek i trud w pracę na gospodarstwie rolnym. Jednak, jak już wspomniałam we wstępie, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Mimo, że w rezolucji znajdziemy kilka cennych spostrzeżeń, mimo że zostały w niej poruszone ważne kwestie, całość jest zdominowana dążeniem Unii Europejskiej do całkowitego równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Jak zauważyła Pani Poseł, takie podejście od razu przywołuje na myśl hasło socjalistyczne: „Kobiety na traktory”, doskonale znane z czasów PRL-u, kiedy to kobiety były zachęcane do wykonywania męskich zajęć, a władza wmawiała im, że tak właśnie wygląda równouprawnienie. W podejściu do praw kobiet zostaje pomijany najważniejszy aspekt-macierzyństwo, brakuje hasła: „Kobiety, pamiętajcie o tym co najważniejsze. O wychowaniu dzieci”. Co więcej, czytając rezolucję można nabrać podejrzeń co do forsowania ideologii gender pod przykrywką walki o uprawnienie. Już w punkcie 38 czytamy że: „[Parlament Europejski] apeluje do podmiotów regionalnych, by realizowały - z wykorzystaniem środków finansowych z drugiego filara - programy na rzecz zwiększenia świadomości, służące podkreśleniu neutralności płciowej wszystkich zawodów, a także zerwaniu z nadal jeszcze bardzo tradycyjnym podziałem zadań w rolnictwie;”. Pojawia się tutaj niebezpieczne sformułowanie: „neutralność płciowa wszystkich zawodów” oraz kładzie się nacisk na zerwanie z tradycyjnym podziałem ról. Idąc tym tokiem myślenia nie daj Boże, dojdzie do tego, że nikogo nie będą dziwić kobiety dźwigające ciężary, orające pola czy wykonujące te prace, które ze względu na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, są obecnie wykonywane przez mężczyzn. Wydaje mi się, że nawet drobne gesty, takie jak przepuszczanie kobiet przez drzwi, ustąpienie miejsca, czy nawet niesienie przez mężczyznę zakupów, jest wyrazem szacunku dla kobiety i jej kobiecości, a nie formą dyskryminacji płciowej. Natury nie da się oszukać, a wszelkie próby odwrócenia naturalnego porządku świata przynoszą marne skutki, o czym zdołały się przekonać poprzednie pokolenia. Widać, historia lubi zataczać krąg. Inne sformułowania przytoczone w dokumencie: „bardziej zrównoważone i ekologiczne rolnictwo” czy „zielone miejsca pracy”, także budzą niepokój ze względu na swoją potencjalnie groźną wieloznaczność. W punkcie 13 Rezolucja wzywa do ochrony praw migrantek i uchodźczyń.

Wezwanie to jest niebezpieczne w kontekście niekontrolowanego napływu uchodźców do Europy. Punkty 47 i 48 dotyczą przemocy wobec kobiet. Jest to kwestia niezwykle ważna, jednak w tym kontekście można się tutaj dopatrywać nawiązania do konwencji stambulskiej i rzeczywiście na końcu punktu 48 czytamy: "(...) i ponawia apel do UE i jej państw członkowskich o jak najszybszą ratyfikację konwencji stambulskiej";.

Pani Poseł w swojej wypowiedzi wspomniała, że założenia i postulaty rezolucji nie rozwiążą wszystkich problemów, z jakimi borykają się małe i średnie gospodarstwa. Brak odpowiedzialnej polityki państw przyczynił się do masowej migracji ludności z obszarów wiejskich do miast. 

Pani Przewodnicząca! Mimo że sprawozdanie proponuje szereg rozwiązań, zagłosowałamprzeciwko z powodu dużej ingerencji w dziedzinę polityki społecznej i zatrudnienia. Chociaż popieram równouprawnienie kobiet, uważam, że wprowadzenie aspektu płci i nawet kobiecych związków partnerskich do wspólnej polityki rolnej nie odbuduje rodzinnych gospodarstw, wyeliminowanych poprzednią polityką, która doprowadziła do ucieczki rolników i bezrobocia. Nie przeciwdziałają temu nawet tak wieloaspektowe sprawozdania, które poza tym zawierają kontrowersyjne i wieloznaczne pojęcia, jak zielone miejsca pracy, promowanie pełnej równości kobiet i mężczyzn na obszarach wiejskich, neutralność płciowa wszystkich zawodów, postulująca zrywanie z tradycyjnym podziałem zadań w rolnictwie, zwłaszcza w Polsce, gdzie według konstytucji gospodarstwo rodzinne to podstawa ustroju rolnego Rzeczpospolitej. Podobnie wieloznaczne jest wspieranie równego dostępu do ziemi.

Opracowała Wanda Dembek

Rezolucja Parlamentu Europejskiego z dnia 24 listopada 2016 r. w sprawie przystąpienia UE do Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (konwencji stambulskiej).

Przyjęta rezolucja podejmuje bardzo ważny problem, jakim jest przemoc wobec kobiet. Jednak w swoim założeniu uderza ona z ogromną siłą i natężeniem w rodziny. Podważa też wartości, które tworzą i budują od podstaw naszą cywilizację. Dopuszcza możliwość wyboru płci jako coś naturalnego i oczywistego. Według tego myślenia każdy, niezależnie od tego czy urodzi się mężczyzną czy kobietą może wybrać sobie taką płeć, jaką chce i to w każdym okresie swojego życia. Skoro zatem dopuszcza się taką możliwość, pomijając przy tym wrodzone cechy psychofizyczne kobiet i mężczyzn a płeć definiuje się jako: „społecznie skonstruowane role, zachowania i cechy, które dane społeczeństwo uznaje za właściwe dla kobiet i mężczyzn”, to warto zauważyć, że w takim aspekcie ciało ludzkie traktuje się jako materiał, który można zmienić dobrowolnie poprzez okaleczanie go (operacje plastyczne, chirurgiczne czy ingerencje hormonalne). Ponadto poddać należy w wątpliwość czy rzeczywiście role społeczne należą do ról wyuczalnych. Nie dostrzega się, że poprzez wyodrębnienie i afirmację tego terminu, naraża się ludzi na wygenerowanie w sobie jeszcze większych problemów z poczuciem własnej tożsamości.

Rezolucja w sposób bardzo natarczywy promuje tzw. „niestereotypowe role płci” oraz wszechobecne dziś osoby należące do tzw. środowisk LGBT (lesbijki, homoseksualistów, bi- oraz transseksualistów). Promując, podpisuje się pod sztandarem, że płeć jest efektem oddziaływania kulturowego i sama w sobie nie zawiera jakichkolwiek treści. Dalszą konsekwencją takiego działania jest tworzenie nowych definicji płci, rodziny i małżeństwa. 

Ze smutkiem zauważyć trzeba, że rezolucja zdecydowanie dystansuje się od tradycyjnego postrzegania rodziny. Małżeństwo kobiety i mężczyzny oraz ich dzieci nie są już niestety uprzywilejowaną wspólnotą lecz raczej reliktem z mrocznej przeszłości. Absurdalnie istnienie tradycyjnej rodziny uznaje się za dyskryminację par homoseksualnych. W punkcie C dokumentu zauważa się nawet, że przemoc uwarunkowana płcią stanowi skrajną formę dyskryminacji.

Bezsprzecznie zgodzić się trzeba z samą ideą rezolucji o potrzebie walki z przemocą wobec kobiet, która nie powinna być sprawą prywatną i nie powinna być przez nikogo tolerowana (pkt. G i H). Jednakże dokument w wielu punkach odwołuje się do potrzeby eliminacji zarówno przemocy wobec kobiet jak i przemocy uwarunkowanej płcią ( punkty: C, F, H, I, K, N, O oraz pkt. 3 i pkt. 11). W żaden sposób nie można zgodzić się z tym feministycznym i seksualnym podejściem i propagowanym w nim wzorcom kultury zachodniej. Zamiast afirmować tzw. sztukę inżynierii społecznej, w której dokonuje się manipulacji i prania ludzkich umysłów, należałoby zachęcać do podejmowania trudu bycia sobą i kształtowania odpowiedzialności za własne życie.

Reasumując: zwalczaniu przemocy powinny służyć inne środki postępowania, jak wzmacnianie pozycji rodziny i szacunku do tej podstawowej jednostki społecznej, w której wychowuje się młody człowiek, wspieranie edukacji kobiet i mężczyzn oraz wszelkich programów wychowawczych czy przygotowujących do życia w rodzinie, a także dbanie o rozwój osobowy człowieka od najmłodszych lat.

Pani Poseł dr. nauk med. Urszula Krupa podczas debaty w Brukseli 30 listopada 2016 roku, w jednominutowym wystąpieniu (w znaczących kwestiach politycznych) wskazała na jeszcze kolejny problem - kobiet imigrantek w obozach uchodźców w Europie, gdzie również dochodzi do przemocy wobec kobiet i zaapelowała do Europejskiego Instytutu ds. Równości i Płci o zbadanie tego problemu.

„Po przyjęciu na ostatniej sesji w Strasburgu rezolucji w sprawie przystąpienia Unii do konwencji stambulskiej w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet mam propozycję, a nawet apel do Europejskiego Instytutu ds. Równości Płci, aby zbadał problem, jakim jest sytuacja kobiet imigrantek w obozach uchodźców w Europie, gdzie, według instytucji humanitarnych, dochodzi do przemocy wobec kobiet, szczególnie chrześcijanek. Ale także muzułmanki traktowane są jak przedmioty, kiedy mężowie oddają je innym mężczyznom w zamian za odpowiednią zapłatę. Dane ONZ, które dotyczą ubiegłego roku, wykazywały, że 75 % imigrantów to młodzi mężczyźni, a reszta to rodziny z dziećmi, jakby kobiet w rodzinach nie było. Albo nie są zauważalne nawet przez organizacje badawcze. Niestety na stronie instytutu nie znalazłam żadnego sprawozdania w tej sprawie."

Opracowała Małgorzata Uzarska

Logowanie

Wyszukiwarka

Polecane Linki

EP logo RGB EN

 

big logo ecr FI

 

 

Kalendarz obrad PE 2017

Kalendarz2107